 |
Złota Gałąź Nadprzyrodzone Nierzeczywiste Ponadczasowe Forum Humanistów
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
X
Agat
Dołączył: 11 Gru 2007
Posty: 35
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: X-Files
|
Wysłany: Czw 19:04, 13 Gru 2007 Temat postu: Co tam, Panie, w polityce? |
|
|
No tak Ten temat ma, według mojej wizji tego tematu , służyć bieżącemu komentowaniu kwestii, o których napisać coś zawsze warto, ale o których nikt już za tydzień nie będzie pamiętał więc nie ma sesnsu mnożyć tematów ponad potrzebę Mogą, ale nie muszą być to aktualności stricte polityczne ..... no po prostu ten temat to ma być taka wolnoamerykanka o tym wszystkim, co z bieżącego nurtu wydarzeń uznacie za posta warte
Piszcie, gdzieś trzeba odreagować
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
 |
Meliana
Jaspis
Dołączył: 06 Gru 2007
Posty: 60
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Czw 22:14, 13 Gru 2007 Temat postu: |
|
|
Ha! Ubiegłeś mnie...i dobrze. Czułam się trochę dziwnie sama pisząc tutaj nowe wątki na które i tak na razie niewiele osób odpowiada, więc przyda się jakaś odmiana.
No właśnie apropos przyszłej wizyty naszego premiera Donka Tuska na Kremlu. Sądzicie, że jest jakaś realna szansa na poprawę od dawna już mroźnych stosunków z Rosją, czy porozumienie nadal jest poza naszym zasięgiem, a planowane spotkanie jest jedynie wyrazem politycznej kurtuazji i chęci "wybadania" nowego rządu w Polsce?
To idąc za ciosem pytanie nr 2: co sądzicie o planach umieszczenia w Polsce tarczy antyrakietowej i jak to wpłynie na nasze przyszłe stosunki z dwoma światowymi potęgami: Rosją i USA?
Dziękuje za uwagę.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
X
Agat
Dołączył: 11 Gru 2007
Posty: 35
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: X-Files
|
Wysłany: Sob 18:57, 19 Sty 2008 Temat postu: |
|
|
Patrzcie co znalazłem!
Meliana napisał: | Czułam się trochę dziwnie sama pisząc tutaj nowe wątki na które i tak na razie niewiele osób odpowiada, więc przyda się jakaś odmiana. |
Tak. Na przykład moje nowe wątki, na które nikt nie odpowiada hehehehe
Pytasz, czy Donek coś z Putinem połata? no cóż, nie wiem, ale wydaje mi się, że co jak co, ale różne karkołomne akrobacje na tej linii to jednak nie była tylko i wyłącznie wina naszych K&K, spółki z nieograniczoną odpowiedzialnością Choć owszem - żeby nie wyjść na członka ichniego przerażającego Układu - muszę dodać, że i oni bez wątpienia niczego nikomu nie ułatwiali Donek być może okaże serce, i spróbuje Putinowi jakieś ludzkie odruchy trochę poułatwiać ... ale tak naprawdę to w tej relacji nie on będzie dyktował warunki wszystko zależy od tego, czy [prezydent / premier / Pierwsza Dama / car - whatever, niepotrzebne skreślić ] Putin w swojej mądrości uzna, że Donald zamiast Kaczora na naszym polskim podwórku to jest dobry pomysł, i na ile
A co do tarczy antyrakietowej. No ja się nie znam więc się chętnie wypowiem Sprowadzaniu do naszej umęczonej ojczyzny ( ) grubej Kat Smith, coby siedziała na swojej (!) bazie, pod swoim gwiaździstym sztandarem, jadła indyki, uważała się za nie-wiadomo-co i śpiewała Boże błogosław Amerykę jestem ze względów estetycznych głęboko przeciwny ale ponieważ ostatnio dowiedziałem się, że nie jestem pępkiem świata (ani nawet Polski - to był szok), to muszę przyznać, że jej bogaty wujek Sam może nam się jeszcze kiedyś do czegoś przydać. A wtedy dobrze będzie mieć w zanadrzu jakąś zakładniczkę Może więc jeśli będzie śpiewać w miarę cicho, i obieca nie budzić naszych sąsiadów w środku nocy ...........
A z najświeższych bułeczek co sądzicie o wszystkich wymienionych lub dowolnym wybranym :
- ostatnich turach meczu Tusk vs konstruktywna opozycja
- sytuacji w Pakistanie
- podobno kontrowersyjnym "Strachu" Grossa
- Palikocie ?
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Meliana
Jaspis
Dołączył: 06 Gru 2007
Posty: 60
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Nie 12:01, 20 Sty 2008 Temat postu: |
|
|
Nie no nie mogłam się znowu powstrzymać ( prowokujesz X-sie! ) i zamiast zachować zimną krew i ignorować nowe posty, ja znowu się "złamałam", bo zbyt ciekawe rzeczy się tutaj pojawiły. Aż chciałoby się powiedzieć - niczym politycy na konferencjach prasowych - to są dobre pytania!
X napisał: | - ostatnich turach meczu Tusk vs konstruktywna opozycja Laughing |
Znaczy się masz na myśli naszego Prezydenta, który nadal ma focha? Jestem ciekawa jak długo on jeszcze z tym fochem wytrzyma. Jakoś na Rydzyka obrażony nie był, kiedy to ten tak ładnie podsumował jego żonkę. No cóż...nie zawsze można mieć pomocną dłoń w postaci brata na stanowisku Premiera, ale żeby aż tak to przeżywać? ech....
No dobra, ale miałam pisać o Tusku, a nie o fochach Prezydenta. Miłościwie nam panujący Premier - póki co - cudów nie wymyślił, bo lekarze, pielęgniarki, górnicy i nauczyciele jak strajkowali, tak strajkują. Zresztą co tu dużo gadać, nie chcę nawet myśleć co by się stało z gospodarką gdyby Premier zaczął spełniać wszystkie postulaty strajkujących. Jeśli zaś chodzi o jego opozycję, to chyba nie ma co za dużo komentować. Są jak zwykle bardzo "konstruktywni".
X napisał: | - sytuacji w Pakistanie |
No tutaj to się zrobiło nieciekawie. Szkoda, naprawdę szkoda Benazihr Butto ( nie jestem pewna pisowni ). W końcu ona była szansą na zaprowadzenie demokratycznych reform w tym kraju. A tak Pakistan pozostaje we władzy Muszarafa i - co tu dużo gadać - retoryki fundamentalistów. Dość pesymistycznie to wygląda, zwłaszcza że przecież Pakistan dysponuje bronią jądrową. Taka zabawka w rękach fanatyków nie zwiastuje nic optymistycznego. Zaraz pewnie powiecie, że w Pakistanie nie jest wcale tak źle, że w końcu Muszaraf dogaduje się jakoś z USA i Europa Zachodnią. Niestety zamordowanie przywódczyni opozycji i pacyfikacja protestów przeciw jego rządom nic dobrego raczej nie wróży. Także moja opinia na temat Pakistanu jest jednoznacznie pesymistyczna. Ekstremizm się umacnia i nie sądzę żeby młody następca Butto był coś w stanie - w najbliższym czasie - zmienić.
X napisał: | - podobno kontrowersyjnym "Strachu" Grossa |
To jest dopiero ciekawy temat! Właśnie przed kilkoma dniami wysłałam mojej mamie książkę Grossa. Męczyła mnie strasznie tak bardzo ciekawiła ją, cóż to za rewelacje się w niej wypisuje.
Żeby się na ten temat wypowiadać, powinnam chyba sama zapoznać się z ta pozycją i tak pewnie się stanie, niestety teraz nie mam na to czasu. Z tego co jednak słyszałam ( i to raczej od ludzi wiarygodnych, a nie przeżartych jakąś ideologią ) książka jest raczej tendencyjna, a opinie w niej formułowane są w taki sposób, żeby wyszło na niekorzyść Polaków. Ja sama uważam, że II Wojna Światowa była takim piekłem, które to we wszystkich narodach ( a zwłaszcza w Niemcach, Polakach, Żydach, Ukraińcach i Rosjanach ) uzewnętrzniła pokłady najgorszych instynktów. Niestety, ale lata zaborów, wojen, mieszanek narodowych, przemieszczania granic pozostawiły w ludziach nieopisaną wręcz agresję i narastanie poczucia krzywdy. Jeśli nie było widać namacalnego wroga, to trzeba było go znaleźć w najprostszy sposób: w sąsiadach, którzy mieszkali tuz obok, byli "inni", bo mówili innym językiem, bo wyglądali inaczej, mieli inną wiarę, być może lepszą pozycje społeczną.
Z tego co wiem Gross pisze m.in. o kosztownościach, które Polacy sobie przywłaszczali, kiedy Żydów wywożono do obozów śmierci. Oczywiście z naszego punktu widzenia sprawa jest moralnie bezdyskusyjna, czyli Polacy zachowywali się podle i strasznie. Jednak postawmy się w ich sytuacji, kiedy to trwała wojna, a w człowieku zamiast uczuć czy poczucia przyzwoitości włączał się instynkt samozachowawczy...Czy my -gdybyśmy żyli w tamtych czasach - mamy pewność jak byśmy się zachowali?
Moim zdaniem wszystko zalezy od perspektywy. Jasne, że najłatwiej jest oceniać, kiedy od tamtego czasu minęło już ponad 60 lat.
Ja nie bronię Polaków. Jesteśmy narodem, który ma czarne plamy w swojej historii. Uważam, że powinno się o tych plamach mówić, ale z zachowaniem pewnej dozy obiektywizmu, a nie jestem pewna, czy książka Grossa posiada go dostatecznie dużo.
O Palikocie napiszę następnym razem, bo czas mnie goni.
Pozdrawiam!
Post został pochwalony 1 raz
|
|
Powrót do góry |
|
 |
X
Agat
Dołączył: 11 Gru 2007
Posty: 35
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: X-Files
|
Wysłany: Wto 21:18, 22 Sty 2008 Temat postu: |
|
|
Wow! I to w czasie sesji
Meliana napisał: | prowokujesz X-sie! |
Zawsze i przy każdej okazji
... bo w końcu prowokowanie to me życie, miłość i pasja
A dzisiaj poprowokuję sobie za pomocą strachu - to zawsze dobra metoda Zanim jednak przejdę do książki, parę słów o samym problemie - przede wszystkim, całkowicie zgadzam się z Tobą w kwestii oceny wpływu wojny na uzewnętrznianie się w ludziach wszelkich narodowości najgorszych instynktów. Oczywiście, w przypadku żadnego konfliktu dwóch grup narodowościowych nie można mówić o "dobrych członkach narodu X" i "złych członkach narodu Y" (cudowne zdanie - Żona stoi mi nad głową i upiera się, żeby zapisać je kwantyfikatorami ). Dobre i złe narody? Cóż za intrygujące kategorie logiczne Dla mnie w każdym razie są niczym więcej niż obrzydliwie propagandowym sofizmatem, a nawet - tu pozwolę sobie zacytować klasyka - nadużyciem semantycznym Moim zdaniem można (od biedy) mówić o jakiejś hipotetycznej wojnie jako walce "dobrej" ideologii ze "złą". Ale ludzie zawsze są tylko ludźmi, po obu stronach. A wszystkie ekstremalne sytuacje, w tym oczywiście wojna, zawsze wywołują ekstremalne reakcje. I z mojego punktu widzenia nie można tu dzielić ludzi na inne kategorie niż moralne ....... ewentualnie mógłbym się jeszcze zgodzić na "kategorie Remarque'a" : różnych Machiawellich, którzy sytuacje ekstremalne generują (acz osobiście zazwyczaj nie biorą w nich udziału ), i tak zwanych "zwyczajnych ludzi", którzy muszą sobie w stworzonym im przez Machiawellich piekle jakoś radzić. Wówczas jedni okazują się bohaterami, inni potworami, a zdecydowana większość próbuje nie być niczym i jakoś przeżyć - i tak jest zawsze, w każdej grupie narodowej. Naprawdę niezależnie od tego, czy jest to ta grupa z "dobrym" czy "złym" przywódcą. Ot, najzwyczajniejsza w świecie krzywa Gaussa (wszelka zbieżność nazwisk przypadkowa )
A teraz już ad rem Tendencyjność - znowu pełna zgoda, idea forum bierze w łeb Bo przecież właściwie wszystkie symptomy stronniczości są w tej książce zachowane: autorem jest emocjonalnie zaangażowana strona w konflikcie (! - to moim zdaniem powinno automatycznie dyskwalifikować ją jako wiarygodne źródło), pisana jest radykalnym językiem, właściwie brak jest w niej jakiegokolwiek sensownie zarysowanego tła historycznego, już nie wspominając o próbach spojrzenia na problem z jakiegoś punktu widzenia innego niż z góry założony (nawet jeśli punkty widzenia z góry założone są słuszne - na przykład "w powojennym narodzie polskim antysemityzm pewnych środowisk stanowił poważny problem" - to zawsze pozostają punktami widzenia z góry założonymi, a punkty widzenia z góry założone w skomplikowanych problemach nigdy nie służą temu, co z pewną dozą całkiem głupiego idealizmu nazwę historycznym obiektywizmem ). Oczywiście, podobnie jak Ty, wcale nie chcę przez to powiedzieć, że wszyscy Polacy są święci. Nie twierdzę też, że święci są wszyscy Żydzi, ani że wszyscy Niemcy są źli, ani w ogóle nic w ten deseń. Odpowiedzialność zbiorowa to relikt przestarzałego systemu wierzeń, który zdecydowanie odrzucam Dlatego stwierdzenie "Polacy mordowali Żydów" uważam za równie absurdalne co "Żydzi zamordowali Jezusa". Oczywiście, oba są historycznie prawdziwe. Ale też oba są dla mnie absurdalne: bo co wspólnego z mordowaniem miało to, że morderca był Polakiem / Żydem? Zapewne tyleż samo co fakt, że był - dajmy na to - blondynem.
Kwestia retoryki, ale jednak ważna. Dlaczego nie: "Antysemici"? Antysemici by byli w tym kontekście OK, bo przecież nikt nie zaprzeczy, że to właśnie z postawy antysemickiej wynikały zbrodnie na Żydach. Dlaczego "Polacy"? Bo ja jestem Polakiem, dajmy na to, i jakoś wcale nie przypominam sobie żebym kiedykolwiek brał udział w jakichkolwiek mordach. Ale może jest to tylko kwestia mojej sarmackiej buty i "typowo polskiej" nieumiejętności dostrzeżenia własnych ciemnych stron
(Na tej samej zasadzie nie podoba mi się używanie jako synonimów chociażby takich dwóch sformułowań jak "SS" i "Niemcy")
Ale Gross idzie z tego co widzę marketingowo - po pierwsze, jedna książka, i jedna dyskusja na ten temat już była. Po co kolejna? Czy to jakiś sposób na życie?
Po drugie, jak to ktoś kiedyś słusznie wykoncypował, "jeden wzór matematyczny obniża sprzedaż książki o połowę". Wydaje mi się, że w przypadku "Strachu" stosowne będzie odwrócenie tej ciekawej zależności ekonomicznej do formy: "każde dramatyczne uogólnienie podnosi sprzedaż książki o połowę" Co zabawne, chyba się sprawdza Gross uogólnia, a odpowiedzią na uogólnienia najczęściej są inne uogólnienia, jak na przykład: "to teraz stawiają nas na równi z hitlerowcami, tak?". I tak wygląda u nas obecnie gros (sic! ) publicznego dyskursu. A przecież tak łatwo było tego uniknąć - wystarczyło trochę zmienić język .......
OK. Moje podsumowanie. Ludzie są jacy są. W sytuacjach ekstremalnych nawet bardziej.
Na to nic się nie poradzi; naprawdę.
Dlatego trzeba moim zdaniem dążyć raczej do tego, by sytuacji ekstremalnych w miarę możliwości było jak najmniej - a teksty ekstremalne nie są IMHO najlepszym środkiem do osiągnięcia tego celu
P.S. Oczywiście, o problemach, szczególnie tych ważnych, delikatnych i wstydliwych - trzeba mówić. Pewnie nawet o nich przede wszystkim. Ażeby jednak mówienie o temu podobnych kwestiach nie przerodziło się w awanturę, postuluję, by robił to jakiś emocjonalnie niezaangażowany mediator; Norman Davies albo ktoś. Serio, bo quasi-historyczne publikacje osobiście zaangażowanych ideologów czyta mi się jak stenogramy z rozprawy rozwodowej .........
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez X dnia Wto 22:35, 22 Sty 2008, w całości zmieniany 7 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Meliana
Jaspis
Dołączył: 06 Gru 2007
Posty: 60
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Pią 12:40, 01 Lut 2008 Temat postu: |
|
|
X-sie pełna zgoda co do Twojego powyższego wywodu! Ja jednak ciągle nie mogę się nadziwić, że choć od premiery "Strachu" minęło już trochę czasu, to nadal trwa zażarta dyskusja we wszystkich mediach w Polsce. "Polityka" na przykład aż "kipi" od artykułów na temat "Strachu". Adam Szostakiewicz bierze książkę w obronę, tak samo bodajże Passent, nawet moja mama książkę przeczytała i jest nią poruszona. Ona twierdzi, że mgliście pamięta z czasów dzieciństwa jak resztki Żydów ocalonych po wojnie masowo emigrowały do Izraela i twierdzi, że Gross ma rację pisząc o tym problemie w takiej, a nie innej formie. Co innego z kolei twierdzi mój tata, więc naprawdę nie mam pojęcia jak tu znaleźć "salomonowe" rozwiązanie. Czy takowe w ogóle istnieje? Wielu Polaków ma bardzo skrajne zdanie na temat tej książki, czy naprawdę jesteśmy narodem aż takich różnic społecznych? I dlaczego nawet w takiej sprawie nie potrafimy znaleźć jakiegoś "złotego środka"?
A teraz z nieco innej beczki: Jak Wam się podoba ostatnio sytuacja w kraju? Co sądzicie o strajkach tylu grup społecznych? Co sądzicie o postawie Tuska? Czy obietnica "cudów" mści się teraz na nim, czy jest to może "bagaż", który rząd musi dźwigać po poprzednich ekipach rządzących?
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
X
Agat
Dołączył: 11 Gru 2007
Posty: 35
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: X-Files
|
Wysłany: Czw 22:42, 07 Lut 2008 Temat postu: |
|
|
A mnie się z kolei wydaje, że ta akurat dyskusja już się chyba w życiu publicznym powoli wypala ...... normalnie ależ ten kraj pędzi, ledwo tylko człowiek zdąży zacząć swój inspirowany "Strachem" wykład o pożądanym we wszechświecie umiarkowanym centryzmie, a tu nagle okazuje się że to już nie jest jazzy bo teraz jazzy jest rozmawiać o topieniu laptopów. Qrde Gross musi być rozczarowany. Przegrał wcale nie z radiomaryjnym spiskiem antysemitów, a z gangiem uzbrojonych w młotki pisowców biegających z dzikim rechotem po departamentach i rozwalających własny sprzęt, no cóż, zdarza się. Takie brutalne prawa showbiznesu, kto potrafi swoimi praktykami zainteresować publiczność ten się trzyma. IMHO ksiązka Grossa dobra nie była, ale już dyskusja była rzeczą bardzo pożądaną (i to nie tylko o antysemityzmie, ale też np. o dobrej praktyce historycznej) ... tylko kogo to jeszcze obchodzi gdy z ekranu znowu uśmiecha się do nas radośnie promyczek Ziobro, i można zadawać sobie ważkie pytania, czy te ręce mogły zniszczyć kartę SIM.
No właśnie, i to prowadzi nas do jakże cennej refleksji: podzieleni byliśmy, jesteśmy i najprawdopodobniej zawsze będziemy, ale czy naprawdę nie moglibyśmy się tym zajmować na jakimś elementarnym poziomie? ......
.... to oczywiście było pytanie tej racjonalnej części mojego świata psychicznego, tej, która bardzo nie chce być zawsze stłamszona tą większą połową, która z kolei skacze z dzisiaj radości, że oto znowu ma chwytliwy target do rzucania swoją ironią czy też aroniami PiSowska wersja Ku Klux Klanu czająca się po wannach i czekająca na jakiegoś bezbronnego laptopa. No super
Meliana napisał: | Jak Wam się podoba ostatnio sytuacja w kraju? |
Obserwując prężnie rozwijającą się sytuację w kraju myślę sobie, że trudno nie przyssawać się do stołków, kiedy twój własny kraj próbuje wyłamać ci się spod kontroli, i robić wszystko po swojemu. W sumie nawet rozumiem Kaczyńskich. Pewnie czasami naprawdę mają ochotę załamać się i rozpłakać. Już nie mówiąc o tym, że nikt nie docenia dobrego aktu stworzenia, wymyślają jakieś brednie, że niby wielki wybuch, albo że Mieszko I, a gdzie w tym wszystkim elementarna wdzięczność, pytam??? A jak tylko coś idzie nie tak, to oczywiście, zaraz przychodzą z pretensjami, chociaż gdy się tym zajmowano, to nikt PiSu o zdanie nie pytał. Kaczyńscy chcieli tylko naprawić świat, tak po prostu, a skończyli w opozycji. I jak tu jeszcze mieć do czegokolwiek serce???
Meliana napisał: | Co sądzicie o strajkach tylu grup społecznych? Co sądzicie o postawie Tuska? Czy obietnica "cudów" mści się teraz na nim, czy jest to może "bagaż", który rząd musi dźwigać po poprzednich ekipach rządzących? |
Jako członek Układu - niejako ex definitione wredny, podstępny, posuwający się do wszystkiego i spiskujący - mierzę innych swoją miarą i uważam, że walnie przyczynił się do tego wszystkiego sam .......... PiS. Oczywiście, śmiejcie się z tego, ale niezaprzeczalny fakt, że ta teoria brzmi ździebko paranoicznie wcale jeszcze nie oznacza, że z całą pewnością jest nieprawdziwa w przypadku PiSu paranoi nigdy dość bo czyż nie byłoby to sensowne? Tusk się naobiecywał, ba, on wręcz rocked us like a hurricane, no więc po jego zwycięstwie wiecznemu opozycjoniście Kaczyńskiemu wystarczyło tylko rzucić śnieżkę w starannie wyselekcjonowanym miejscu, a potem już tylko stać z zadowoloną miną i obserwować swoją własną lawinę. Ja bym tak zrobił na jego miejscu
Heheh, ale dobra. Uważam, że na obecną sytuację złożyło się wiele czynników, a dokładniej widzę ją jako reakcję łańcuchową wywołaną (w istniejącym już wcześniej reaktorze) wspólnie przez pp. Tuska i Kaczyńskiego (no w czym jak w czym, ale w psuciu wszystkiego politycy potrafią wykazać doprawdy zadziwiający duch współpracy ponad podziałami ). Tusk swoimi obietnicami zapewnił naszej reakcji odpowiednie warunki, natomiast Kaczyński posłużył, jak paranoicznie mniemam, jako czynnik inicjujący. Teraz zaś już wszystko samo się rozkręca, a ja mam tylko taką cichą nadzieję, że jak już ci nasi politycy odnajdą w końcu tego swojego Mordercę Laptopa to zmuszą go, coby teraz wrzucił do tej swojej zabójczej wanny ów właśnie groźny dla naszego życia publicznego reaktor i czyż to nie cudowny pomysł?
A tak poza tym, to co sądzicie o prezentowanych nam kandydatach na władców świa .... yyy, to znaczy na reprezentanta USA? Który Wam się najbardziej podoba i dlaczego?
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Meliana
Jaspis
Dołączył: 06 Gru 2007
Posty: 60
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Sob 20:55, 09 Lut 2008 Temat postu: |
|
|
Hłehłehłe....niezmiernie podobają mi się Twoje komentarze dotyczące topienia laptopów. Jakoś nie mogę sie powstrzymać i z niekłamaną radością kilka znamienitych sentencji muszę tutaj wyszczególnić.
Cytat: | normalnie ależ ten kraj pędzi, ledwo tylko człowiek zdąży zacząć swój inspirowany "Strachem" wykład o pożądanym we wszechświecie umiarkowanym centryzmie, a tu nagle okazuje się że to już nie jest jazzy bo teraz jazzy jest rozmawiać o topieniu laptopów. |
Cytat: | tylko kogo to jeszcze obchodzi gdy z ekranu znowu uśmiecha się do nas radośnie promyczek Ziobro, i można zadawać sobie ważkie pytania, czy te ręce mogły zniszczyć kartę SIM. |
Cytat: | PiSowska wersja Ku Klux Klanu czająca się po wannach i czekająca na jakiegoś bezbronnego laptopa. No super |
Cytat: | Obserwując prężnie rozwijającą się sytuację w kraju myślę sobie, że trudno nie przyssawać się do stołków, kiedy twój własny kraj próbuje wyłamać ci się spod kontroli, i robić wszystko po swojemu. |
Cytat: | Teraz zaś już wszystko samo się rozkręca, a ja mam tylko taką cichą nadzieję, że jak już ci nasi politycy odnajdą w końcu tego swojego Mordercę Laptopa to zmuszą go, coby teraz wrzucił do tej swojej zabójczej wanny ów właśnie groźny dla naszego życia publicznego reaktor |
No po prostu położyć się i wyć ze śmiechu.
Chyba będziemy Cię kiedyś zmuszać do założenia własnego kabaretu i komentowania aktualnej sytuacji politycznej w kraju. Masz do tego talent, nie ma co.
Istotnie, wydarzenia w naszym pięknym kraju nie dają nam wytchnienia. Nie dziwota, że wszelakie pismaki ( począwszy od "Faktu" ,na poważnej publicystyce w stylu "Rzeczpospolitej" kończąc ) mają o czym pisać.
Cytat: | A tak poza tym, to co sądzicie o prezentowanych nam kandydatach na władców świa .... yyy, to znaczy na reprezentanta USA? Smile Który Wam się najbardziej podoba i dlaczego? |
Przyznam się ze wstydem, że prawyborów w USA nie śledzę z należytą uwagą...a powinnam! Erni powinien mieć w tej sprawie więcej do powiedzenia...prawda Erni? <łyp> Kandydatów w większości kojarzę, choć nie znam dokładnie ich programów wyborczych. Pójdę jednak drogą przeciętnego obywatela i bez wdawania się w szczegóły stwierdzam, że wizerunkowo i osobowościowo najlepiej prezentuje się dla mnie Barack Obama. Jest zdaje się z nich wszystkich najmłodszy, ale da się w nim wyczuć niezły potencjał na dobrego Prezydenta. Na pewno byłby zupełnie inny, niż wszyscy dotychczasowi przywódcy USA. Mam wrażenie, że byłby wstanie wnieść jakiś powiew świeżości w nieco zmurszałe już mury Bialego Domu. Czy jednak Ameryka jest gotowa na przywódcę o - bądź co bądź - odmiennym kolorze skóry? W końcu byłby to precedens w tym kraju, bo dotychczasowi Władcy USA kojarzyli się zawsze z wysokimi panami, o włosach lekko przyprószonych siwizną, słusznej postury, szerokim uśmiechu i niezwykłych zdolnościach oratorskich. Mi jednak przypominali oni takie kukiełki z teatru lalek, które wykonują te same, dobrze znane gesty, ale pod ich powierzchnią kryje się coś zupełnie innego. Obama wydaje się przeczyć temu stereotypowi, według mnie za jego osobą przemawia właśnie...szczerość, a nie wystudiowane gesty i uśmiechy. Mam wrażenie, że jest uosobieniem kogoś, kogo Ameryka nie widziała od dawna. To jest według mnie jego największy atut. Byłoby miło, gdyby w końcu udało się w USA złamać ten stereotyp "idealnego przywódcy" i "ojca narodu" na człowieka, który wyróżnia się nie tylko kolorem skóry, ale też postawą i zachowaniem.
Co do innych kandydatów: Hillary Clinton - jak dla mnie ograna i nudna. Jak na nią patrzę, to dochodzę do wniosku, że byłoby to powtórka z rozrywki dotychczasowych modelów sprawowania władzy w USA. Poza tym był już jej mąż...Clintonom bym już podziekowała. Hillary nie nadaje się na przywódcę ( przywódczynię?) która nadalaby USA nowy kurs.
Tak samo pozostali: John McCain, czy John Edwards - nic nowego, wszystko to samo. Liczę na Baracka Obamę, ale jak będzie, to już nie mi o tym decydować.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Erni
Administrator
Dołączył: 06 Gru 2007
Posty: 35
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Śro 0:25, 13 Lut 2008 Temat postu: |
|
|
Wywołany odpowiadam na pytanie, które wprost nie padło.
Otóż dlaczego prezydenta będzie Obama?
Po pierwszej trzeba od razu odrzucić kandydatów ze strony Republikanów, po tym co zrobił Bush długo nikt z tej opcji nie będzie szefem połowy świata, no chyba, że Republikanie wystawili by do boju ocalonego kosmitę z katastrofy z Roswell.
2' wygra Obama dlatego, że ma kandydata w postaci pani Clinton.
Podstawowym zagadnieniem używanym jako narzędzie do wygrania jakichkolwiek wyborów jest magiczne słowo- zmiany.
Tyle, że ludzie w Stanach chcą zmian, a nie zmian, które kiedyś już były. Dlatego też kojarzona z polityką męża Clinton nie ma nic ciekawego do zaoferowania oprócz powrotu do polityki quasi izolacjonizmu (albo do polityki kolejnej afery rozporkowej- z takim hasłem jedynie mogłaby wygrać ).
A co mówi Obama... w sumie też nic konkretnego!
Nie jest on kojarzony ani z polityką Clintona ani Busha. Nawołuje on do zmian, większej orientacji na gospodarkę i co najważniejsze zmiany oblicza USA na świecie. Tylko zmiłujcie się nade mną, ale tyle to mój pies wie, czytając co ranek Nasz Dziennik. 
Więcej nic w tym poście nie napiszę oprócz tego, żę ktokolwiek nie zostałby prezydentem dla USA i tak już jest za późno... co ma też i swoje dobre (choć ciężko zauważalne) strony.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Meliana
Jaspis
Dołączył: 06 Gru 2007
Posty: 60
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Pią 11:34, 22 Lut 2008 Temat postu: |
|
|
Co powiecie na aktualną sytuację w Kosowie? Bo ja jestem przerażona...wszystko eksplodowało tam tak nagle, że nawet nie zdążyłam się zastanowić, że coś podobnego może grozić Europie...
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Pasja
Malachit
Dołączył: 09 Gru 2007
Posty: 24
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Pią 2:17, 21 Mar 2008 Temat postu: |
|
|
A co powiecie o Tybecie? Ja dostałam od znajomego maila z prośbą o wysyłanie maili do ministrów polskich z apelem o zajęcie przez Polskę stanowczego stanowiska w tej sprawie. Ja jestem za.
Miewamy dylematy w kwestii, czy w imię postępu można wszczynać wojnę w Wietnamie czy Iraku, a w sprawie Tybetu, kraju pełnym niezwykłych tradycji i pełnym pokoju, nagle czujemy się zbyt odlegli, by wdawać się w polemikę...:/
(Tzn. nie mówię, że "my" w tym gronie tutaj, tylko my "ludzie", oczywiście )
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Erni
Administrator
Dołączył: 06 Gru 2007
Posty: 35
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Pon 16:25, 24 Mar 2008 Temat postu: |
|
|
Ja w tej sprawie nie mam dylematu. To co się dzieje na terytorium Chin i Tybetu zwłaszcza teraz zakrawa na największy skandal i hipokryzję XXI wieku. Przywódcy tego świata zamykają oczy mimo że czują na swej twarzy krew niewinnych ludzi. To, że olimpiada będzie odbywać się Pekinie przeraża. Ja po prostu nie wiem czy zdołam się powstrzymać jak zobaczę w radosnej paradzie olimpijskiej naszych sportowców zwłaszcza Otylię Jędzrzejczak po której wypowiedziach na temat Olimpiady zastanawiam się jednak czy nie lepiej byłoby dla niej posiedzieć trochę w więzieniu za śmierć brata i pomyśleć troche na temat swego życia oraz tego co się na świecie dzieje.
Najbardziej jednak boli postawa Watykanu. B16 stara się przymykać oczy na sprawy łąmania praw człowieka. Już wiemy, że nie przyjmie Dalejlamy i nie porozmawia o tym jak m.in. katolicy są prześladowani. Brawo ...kochamy cię ojcze święty :/:/:/
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Pasja
Malachit
Dołączył: 09 Gru 2007
Posty: 24
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Wto 1:53, 25 Mar 2008 Temat postu: |
|
|
A co Otylia powiedziała, bo niestety nie wiem...?
Mnie też przeraża ta ignorancja dla łamania praw człowieka w Tybecie...taka widać jest "sprawiedliwość" dziejowa, że ci, którzy najmniej szkodzą, najbardziej dostają w kość:/
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Meliana
Jaspis
Dołączył: 06 Gru 2007
Posty: 60
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Wto 13:57, 25 Mar 2008 Temat postu: |
|
|
Otylia zapytana o bojkot Olimpiady odpowiedziała, że nic ją nie obchodzi łamanie praw człowieka w Chinach, bo sama jedzie tam zdobywać medale a nie angażować się w politykę (chyba mniej więcej tak to brzmiało?).
Mnie tam aż tak bardzo jej słowa nie poruszyły, bo patrząc z innej perspektywy: cóż ci sportowcy są winni, że najważniejsza - dla nich - impreza sportowa odbywa się w kraju, gdzie nie respektuje się fundamentalnych praw przynależnych człowiekowi?
Moim zdaniem największą hipokryzją grzeszą politycy i ludzie odpowiedzialni za wybór państwa, które ma być odpowiedzialne za organizację igrzysk. W końcu to co sie dzieje w Chinach jest znane opinii światowej nie od dziś, tylko od jakichś...dobrych 50 lat? Natomiast sprawa organizacji igrzysk przez Wielkiego Smoka znana jest od dobrych...7 lat?
Więc czemu dopiero teraz wybuchają kontrowersje na tym tle? czemu nie pomyślano wcześniej zarówno o cierpieniu chińskich obywateli, jak i Bogu ducha winnych Tybetańczyków? Przecież problem mógłby zwyczajnie nie zaistnieć, gdyby wybrano inne państwo na gospodarza igrzysk 2008.
Generalnie nie chciałabym być na miejscu sportowca, który wybiera sie na Olimpiadę do Pekinu. Zawsze było tak, że kiedy sport królował, to cichły sprawy polityki, na ten czas przerywano nawet wojny i zawierano pokój. Tym razem nie sposób oddzielić jedno od drugiego, a co najgorsze trzeba wybrać pomiędzy polityką a sportem. Chyba każda decyzja będzie w tym przypadku kontrowersyjna.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Pasja
Malachit
Dołączył: 09 Gru 2007
Posty: 24
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Śro 1:37, 26 Mar 2008 Temat postu: |
|
|
To prawda. Jedna Otylia sytuacji w Tybecie nie odmieni, a z drugiej strony organizatorzy tak mogą myśleć i o całych igrzyskach - jedne igrzyska Tybetu nie ocalą...i w ten sposób nic się nie zmieni nigdy.
Sama nie wiem jak na to patrzeć.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
|
Możesz pisać nowe tematy Możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|